środa, 23 października 2013

Wracając

zdjęcie: http://zolwix.flog.pl/
Najpierw przypominasz sobie jak się poznaliście. Stała przy schodach koło centralnego, pomogłeś jej wnieść walizkę, tak jak już kilkukrotnie pomagałeś wiecznie podróżującym młodym kobietom, których w tym miejscu nigdy nie brakuje. Pomogłeś z automatu, nawet się jej nie przyglądając. Ale ona przyjrzała się tobie. Jej uśmiech jest z kategorii ' tylko dla ciebie'. Zapytała czy zawsze podrywasz kobiety na szarmanta, ty zapytałeś, czy zawsze podrywa facetów na zgubioną księżniczkę. Potem, na szczycie schodów, robisz coś, co zdarzyło ci się może parę razy w życiu. Proponujesz kawę, choć jej nie znasz.

Potem wraca do ciebie moment, w którym zrozumiałeś, że jesteś w niej zakochany. To była ta noc, kiedy zapragnąłeś, żeby została, zeby nie wracała do siebie. Właśnie się kochaliście, po czym ona założyła jedną z twoich koszul i zarzuciła swoje długie, kasztanowe włosy na jedno ramię. To właśnie w tych włosach się zakochałeś. I w wyrazie jej twarzy, kiedy przechadzała się po twoim mieszkaniu w samej koszuli. Sam nie wiesz dlaczego, ale to ten wyraz uznałeś za najsekwoniejszy w niej. Przypominasz też sobie jej zapach. Zapach szczęścia.

Powodów, dla których sie rozstaliście, nie pamiętasz. Wiesz, że były i że były ważne. I czujesz, że dziś też byś tak postąpił. Pamiętasz za to, że rozstanie było bolesne, gwałtowny skok z bycia z nią do bycia samemu wytrącił cię z równowagi. Dużo wtedy pracowałeś, mało żyłeś.

Teraz otwierasz szafę i widzisz tamtą koszulę. Ze zdziwieniem odkrywasz, że to już po prostu koszula. I że w sumie przydało by się w szafie zrobić miejsce na nowy garnitur. Odkładasz ją na półkę niczym zdjęcie z wakacji, na pamiątkę tego co przeżyliście, ale nie wywołuję już ona emocji.

Wracasz na centralny i pomagasz wiecznie podróżującej, młodej kobiecie wnieść walizkę.

Wracasz do siebie.

niedziela, 29 września 2013

Obawy

Praca. Obawiasz się, czy jesteś dość dobrym, czy nie bedzies oceniony jak słabszy. Czy dajesz radę. Więc pracujesz ciężko, często zasypiając na komputerem o 1 w nocy, często zapominając o życiu poza pracą. Z drugiej strony masz oczy i widzisz, jak kobiety odchodzą, bo ich mężczyźni już się nie starają. Nie chcesz być tym gościem, który krzyczy 'to dla was tak ciężko pracowałem, niewdzięcznicy'. Nie chcesz być tylko dostawcą kasy we własnym domu, ale też boisz się usłyszeć od niej, że nie jesteś ambitny. Po paru latach słuchania jej narzekań boisz się już zapytać co o tym sadzi. O swoich trudnościach w pracy też jej nie opowiadasz, bo mogła by się przestraszyć. Martwisz się, czy już nie za późno, czy ona już nie skreśliła cię jako zajebistego faceta. I obawiasz się mówić jej o swoich obawach, bo to ty masz być dla niej wsparciem. Tak cię nauczyli.

Ona. Obawiasz się czy ona cię jeszcze usłyszy, gdy mówisz, że chcesz czasem pobyć tylko z nią. Obawiałeś się, czy potraficie jeszcze rozmawiać o czymś innym niż kredyt, przeziębienie, ile co kosztuje. Czy potraficie mówić o sobie i być ze sobą. Obawiasz się czy jeden wspólny dzień raz na jakiś czas wystarczy. Gdy już masz dość umawiacie się na mieście, choć mieszkacie razem. Idziecie najpierw na spacer do parku pełnego kolorów jesieni i obserwujesz ją zbierającą kasztany i wspominającą przeszłość. Obawiałeś się, czy jeszcze kiedykolwiek jej uśmiech wywoła w tobie to ciepłe uczucie.

Seks. Najpierw robi się mechaniczny, potem jest go coraz mniej. Obawiasz się, że ona nie rozumie, że dla ciebie kochanie się z nią oznacza, że jesteście razem. Że cię oskarży, że chcesz tylko jej ciała, podczas gdy dla ciebie to jest ważne, bo oznacza, że jesteście blisko. Martwisz się, bo czytasz bez przerwy jak stres wpływa na potencję i że ona też ma potrzeby, których nie spełniasz. Wpadasz w błędne koło, obawiasz się, że się nie sprawdzisz. A nerwy tylko pogarszają wszystko. Obawiasz się, że własna słabość zniszczy twoje pożądanie do niej.

Związek. Martwisz się, bo widzisz, że ona przestała się starać o twoją uwagę. Że odstawia się, tylko gdy wychodzicie, dla innych, nie dla ciebie. Że nawet nie myśli już o koronkowej bieliźnie, albo dowiedzeniu się, jaką kawę lubisz. Ale tak naprawdę obawiasz się tego, czego ty jej nie dajesz, że nie zrozumiesz, nie domyślisz się na czas, nie będziesz wtedy gdy potrzeba.

Rozrywka. Po parku zabierasz ją do kina. Nie na kanapę przed telewizor, jak przez ostatnie pół roku, tylko do kina, jak wtedy na początku. Bawicie się dobrze, film jest fajny, ona się śmieje, ty pozwalasz się sobie rozluźnić. Przypominasz sobie, że ona tez lubi patrzeć jak się śmiejesz. Przypominasz sobie jak to jest czuć poddenerwowanie, gdy chcesz ją pocałować. I jakie to fajne uczucie całować się w kinie. Mówisz jej szeptem, że wszystko ci przy niej staje i podoba ci się jej reakcja. Już wiesz, że nie przestaliście być w sobie zakochani, tylko musieliście sobie o tym przypomnieć. I choć obawiałeś się, że za dużo nieporozumień, za dużo niewyjaśnionych kwestii, za dużo ' nieważne' które rzucałeś wybiegając do pracy, wciąż się chcecie. O to, czy to wystarczy, czy kilka pięknych chwil to dość, poobawiasz się jutro.



czwartek, 19 września 2013

Miłość wymaga poświęceń. WTF ?!

To było jak piorun z jasnego nieba. Gdy ją spotkałem stanąłem jak wryty, wszystkie moje zmysły rejestrowały jej obecność. Jeszcze zanim się do mnie uśmiechnęła tym najcieplejszym ze wszystkich uśmiechów, jeszcze zanim zaczęliśmy grę, wiedziałem że będą z nią i bedę w niej. I dla niej. Taka chwila zdarza się cholernie rzadko, czasem parę razy w zyciu. A czasem raz. A tu takie szczęście, udało nam się spotkać. Ale nie jakoś tam spotkać po drodze. To było spotkanie pełne. Ze wszystkim. All in, jak mawiają pokerzyści. Jej ciało pobudzało mnie do życia jak nic wcześniej, jej wymagający umysł inspirował mnie do mądrego starania się, jak nigdy później. Nasza namiętność pełna była żaru, nasze uwodzenie pełne bylo cudownego niepośpiechu. Rozmawialiśmy godzinami, które uciekały nam niczym sekundy. Nie było możliwości, żebym się w niej nie zakochał.  Gdy zaczynałem myśleć o zaproszeniu jej do wsplnego życia, jedno zdanie z jej idealnych ust przekreśliło wszystko.

"Miłość wymaga poświęceń."


To było jak piorun z jasnego nieba. Odkrycie, że jest jedną z tych poświęcających się cierpiętnic, które potem uwieszają się na facecie niczym bluszcz, które nie rozumieją, że miłość trzeba dawać nie oczekując nic w zamian, było gorsze niż cios w cohones. Młotem stukilowym. Po usłyszeniu tegoż zdania cała namiętność ode mnie odeszła, dość powiedzieć, że nawet mój penis sam z siebie wyguglował 'zakład pogrzebowy'. Od razu wiedziałem, że będę miał tysiąc ważniejszych zajęć niż ona, na przykład malowanie trawy na zielono. Od razu wiedziałem, że ona będzie coraz bardziej napierać im bardziej ja będę się wycofywał.

Nie chciałem wiązać się z poświęcaczką, chciałem kobiety, która będzie rozumiała różnicę między kompromisami życiowymi służącymi fajnemu wspólnemu życiu, a poświęcaniu się. Chciałem kobiety, która wybierze bycie ze mną bo jej to coś da, która będzie mnie kochała za coś, a nie poświęci się. Ostatnie czego pragnąłem to usłyszeć: ja się tak staram, kocham, poświęcam, dlaczego ty nie ?

Bo nie. Bo starasz się za bardzo. Bo zachowujesz się jak ktoś kto musi i wymusza, zamiast chcieć, a ze swego poświęcania robi kartę przetargową. Nikt nie chce być związany poczuciem winy, ukrywanym pod 'ale ja cię kocham'. Bo można kochać za bardzo i to jest odstraszające.

Miłość nie wymaga poświęceń. To jest w ogóle błędny sposób czucia, sposób, z którym żaden zdrowy facet nie bedzie chciał mieć nic do czynienia. Nawet, jeśli cycki się zgadzają i pod kopułą też kobieta coś prezentuje.

Wtedy, te 38 lat temu, zdecydowałem, że nigdy nie będę z kobieta, która nie chce być ze mną. A potem straciłem włosy i już nie miałem wyjścia.

Wtedy, te 38 lat temu zrozumiałem, że z kobietami najlepiej jest zwalniać. Są takie, które to bedzie kręcić, są takie które nie beda w stanie tego wytrzymać. Poświęcaczki. To było jak grom z jasnego nieba.
Zdjęcia: gugle

czwartek, 12 września 2013

Puścić się

Siedzę pewnego piątkowego wieczoru przy barze w towarzystwie kumpli i rozmawiamy. To znaczy właściwie oni rozmawiają a ja potulnie słucham. Bo tak właściwie to nie wiedzieli nawet, że są moimi kumplami. No ja tam przypadkiem siedziałem. Anyway, jeden z nich dwóch się skarżył na fakt, ze od kiedy się oświadczył jakiejś Borucie, sypiają ze soba coraz mniej. Usłyszał od kumpla, ze 'one tak mają przecież wszystkie, jak już chłopa zdobędą to im się odechciewa, a w ogóle to na pewno jest oziębła'. No takie typowe męskie wsparcie, normalne między kolegami, nie mające wiele wspólnego z tym co mężczyźni czują i jak wygląda sytuacja.

___________________________________________________________________

Z Bereniką było normalnie. To jest właśnie słowo, które najbardziej pasuje do naszego pożycia łóżkowego. Normalnie. Brałem ją kiedy chciałem, czasami ona inicjowała, w sumie nigdy o tym nie gadaliśmy, co kto lubi. Taka czysta natura z jednej strony, brak przeintelektualizowanych rozmów, które musiałem prowadzić z innymi kobietami, ale szybko się znudziło z drugiej. Kiedy opadł pierwszy szał ciał, tak po paru miesiącach, w sumie w tym łóżku okazało się, że jest nieciekawie. Dziś, parę lat po rozstaniu myślę, że brakowało mi dwóch rzeczy: dreszczyku polowania i podkręcania się nawzajem seksualnie. Wiesz, tych esemesów, że dziś ją przerżnę, albo tych od kobiety, że nie ma na sobie majtek. Niby to fajne, że ona nie wydziwiała, ale jednak takie zupełne olanie tej sfery życia sprawia, że jest nijak. Nie tego szukałem.

-Aleksiej, 45 letni masażysta, który mnie wałkował w jakimś SPA, długo się czasem zastanawia, czy dobrze zrobił, rezygnując ze zwykłego 'dobrze'. Aż poznałem go z Nadią.

____________________________________________________________________

Nie wszystko jest idealnie. Głównym problemem jest pora, w której mamy na to ochotę, ja wolę wieczorem, bo seks wtedy ułatwia mi zaśnięcie, ona woli rano, bo ma potem lepszy nastój cały dzień. I to w sumie jedyny problem, tak sobie myślę, że jak na wieloletni związek to całkiem nieźle. Czy się nie nudzę? Wiesz co, są dwie ekstra rzeczy, które mi się podobają. Po pierwsze eksperymentujemy, tak na wesoło, a może dziś spróbujemy tak, a może inaczej. To, że ona umie się śmiać jest w łóżku bardzo fajne. Po drugie mój kutas i jej cipka pasują do siebie idealnie. Po prostu, jak kochasz kobietę, to ważne się robi, że jesteście razem, a nigdy nie jesteś z nią tak bardzo razem jak podczas seksu.

Wilkołak opowiadał mi tę historię, w międzyczasie zlewając dwie napalone na niego dziewczyny. Jak zwykle.

_____________________________________________________________________

Najlepsza w łóżku kobieta, z jaką spałem? Wiesz co, to nie chodzi o konkretny egzemplarz, bardziej o pewien typ osobowości. Najlepszy seks jest wtedy, gdy zarówno ja jak i ona potrafimy się puścić. Nie myśleć o tym jak wyglądamy nago, o tym że pot, o tym co na zakupy. Najlepsza jest ta chwila, gdy nie myśli się o pozycji, celullicie czy łysinie, tylko się pieprzy. Mało spotkałem kobiet, które by tak potrafiły, a gdy widzisz, że kobieta się niezbyt dobrze bawi to sam wiesz, zaczynają się myśli że coś z tobą nie tak. To też nie jest tak, że z którąś zawsze jest tak zwierzęco, ale zdecydowanie są kobiety, które potrafią się puścić, stracić kontrolę i takie, które nawet nie wiedzą, że tak można. Seks z tymi bez kontroli w łóżku pamiętasz do końca życia.

Dobromierz, facet noszący kapelusze, któremu narzeczona złamała serce sto lat temu i który teraz nie potrafi się zakochać, ani razu nie wspomniał o tym ile kobiet uwiódł. Nie musiał. W klubie w którym rozmawialiśmy co najmniej trzy kelnerki próbowały zwrócić na siebie jego uwagę.
________________________________________________________________

Facet z pierwszego akapitu, usłyszawszy wsparcie kolegi, odpowiedział, że prawie ze soba nie sypiają, bo go szef za granicę w delegację wysłał na 4 miesiące.

Foto stad

niedziela, 8 września 2013

5 szybkich sposobów na przyciągnięcie męskiej uwagi

I rzekł buk w swej mądrości wielkiej 'będziesz niewiasto mężczyzn kusić i zaciekawiać, intrygować i inspirować, coby wielbić cię mogli i podziwiać'. I Jansona wyznaczył do szerzenia idei tej wielkiej i wspaniałej, bo mądry jest niezmiennie i wszystkie kobiety go pragną i słuchają.

Obudziłem się. Motyw z kobietami mnie słuchającymi był zbyt nierealistyczny. Przypomniałem sobie, że nie słucha mnie nawet Pani Hermenegilda z warzywniaka, ale pomysł jest niezły, więc ruszyłem głową. Już chciałem wypytać o to moją dziewczynę, a potem sobie przypomniałem, że już sie obudziłem. Także poszedłem na kawę do Złotych i przypadkiem poobserwowałem co mnie w kobiecym stroju urzeka. Efektem jest 5 prostych i szybkich porad dotyczących intrygującego wyglądu, który można szybciutko poprawić tak, by faceci byli zainteresowani. Otóż i one:

-Noś dopasowane koszule na guziki. Jest to jedno z najpiękniejszych doświadczeń mego pełnego samotnej miłości życia, gdy widzę leciutko marszczącą się na piersiach koszulę, w taki sposób, że widać odrobinę stanika. W sumie koszula nie musi być dopasowana, może być męska, działa tak samo - facet pragnie rozpinać powoli guziczki. Napisałbym, ze na samą myśl wychodzi ze mnie zwierze, ale kto by uwierzył, że mam w sobie coś zwierzęcego ? W kazdym razie zaciekawia, sprawia, że bardzo chce się dowiedzieć jak ona wygląda odsłonięta i modlę o to, zeby odpięła jeszcze jeden guziczek, a od ciekawości i modlitwy do podejścia i porozmawiania już niedaleko.




-Noś prześwitujące bluzki/spodnie/sukienki. Hitem tego sezonu są bluzki z koronkowym tyłem, zrobione tak by było widać plecy kobiecie i kawałek stanika. Działa. Jest bardzo seksowne i kobiece jednocześnie. Każdy strój trochę odsłaniający, trochę zasłaniający, jest dobrym kierunkiem, gdy chce się być trochę bardziej zauważalną przez mężczyzn. Kiedyś widziałem jak facet tak się zagapił na zgrabny kobiecy tyłek opakowany w białe, płócienne spodnie, przez które było troszeczkę widać stringi, że wpieprzył się w wielki słup reklamowy i stracił przytomność.
Niestey usta usta robił mu gruby Niemiec z wąsem.



 
- Uwaga. Zachowanie tylko dla kobiet odważnych. Odsłoń stopy. Ja wiem, że to jedna z najtrudniejszych rzeczy ever, często mam wrażenie, że kobiety maja sto razy mniejszy problem z pokazaniem cycków niż stóp. I nie dziwię się za bardzo, w naszej kulturze stopy wciąż są tematem pół tabu, ich brzydki zapach może być bardzo piętnujący i wykluczający. Dlatego kobieta z ładnymi, zadbanymi stopami w fajnych sandałach ma w podświadomości faceta na dzień dobry + 100 za odwagę. Stopy są chyba najbardziej niedogadanym kusidełkiem w historii, ciągle tylko tyłek, cycki, twarz, a tymczasem Japonki na przykład nosiły za małe buty, coby im stópki malutkimi pozostały. Nie bez powodu. Mnie otwarte pokazywanie stóp kojarzy się z  dużą otwartością jako taką i jest mega pociągające.



-Zmyj makijaż, a potem zrób go jeszcze raz.
Już raz o tym delikatnie i z wdziękiem wspomniałem, ale tej informacji nigdy za dużo - jeśli chcesz być uwodzicielska, a nie ordynarna, nie przesadzaj z mocą makijażu i dowiedz się, jak go dobrze robić. Ja nie jestem od nauki, tylko od oceniania efektu, ale na pewno znajdziesz masę blogerek urodowych, które pomogą. Na przykład TUTAJ. 
A tak przy okazji, tytuł słynnego filmy z Harveyem, Zły Porucznik, miał początkowo brzmieć Zły Makijaż. Nie bez powodu.

-Wybiel zęby.
Gdy już będziesz na tej arcyciekawej randce nie ze mną, na której jemu nie będzie się gęba zamykała i jedyne co będziesz mogła zrobić to uśmiechać się, dobrzy by było, gdyby ten uśmiech mu jadaczkę zamknął, prawda? Mało kto o tym otwarcie mówi, ale zęby są oznaką zdrowia. Zawsze były. Tak działa nasza podświadomość, że patrzymy na takie duperele.



Miało byc krótko, a naszukałem się tych zdjęć. I co ja z tego mam? Tylko kilka fotek nóg na maila. A przecież ta notka udowadnia czarno na białym, że cycki są najważniejsze!

Buziak

sobota, 31 sierpnia 2013

Tekst bez tytułu

Żyjesz.
Byle do przodu, byle do dziesiątego, byle całkowicie nie wyłysieć. Patrzysz na siebie sprzed lat i widzisz zmiany. Niektóre dobre, niektóre złe. Już się nauczyłeś, że życie nie ma algorytmu, i wcale nie musi mieć. Że jedyne na co masz wpływ to ty sam i że to wystarczy. Planujesz, rewidujesz, siejesz, zbierasz, walczysz, przegrywasz, podnosisz się i idziesz dalej, albo wygrywasz, świętujesz i idziesz dalej. Odkrywasz, że jeden dobry przyjaciel znaczy więcej niż milion znajomych na fejsie.

Spotykasz ludzi. Niektórzy sa ci nauczycielami, niektórzy uczniami, inni konkurentami. Spotykasz kobiety, niektóre są piękne i puste w środku, inne nie są bardzo piękne, ale za to cholernie ciekawe. Uczysz się od nich - siebie się uczysz. Już wiesz, czego pragniesz i jak to zdobyć. Już wiesz, że im więcej makijażu, tym mniej człowieka w kobiecie, już wiesz, ze im więcej gładkiej gadki tym mniej mężczyzny w mężczyznach. Zdobywasz świat, żyjesz według reguł i nie zagłębiasz się po skóre każdemu. Kobiet cię lubią, bo wiesz kiedy słuchać, kiedy robić swoje i sie nie oglądać, kiedy stanowczo zareagować, a kiedy powiedzieć ' przykro mi'. Kobiety lubią cię, bo grasz fair, nawet gdy to trudne. Nabierasz pewności, że choćby to było najmodniejsze rurek nigdy nie założysz, że choćby to było wyśmiewane, kurtuazja zawsze będzie w cenie, i że Szarmant ma rację nosząc kapelusze.

Zarabiasz. Wspinasz się po szczeblach, rozwijasz, zdobywasz władzę, szacunek i odpowiedzialność. Już wiesz, że pieniądze nie są celem samym w sobie, że wartościowych kobiet jest dużo i że nie leca wcale na kasę, tylko na to kim jesteś, jak zarabiasz tę kasę. Rozumiesz, że jeśli bedziesz zarabiał tylko po to, by mieć więcej pieniędzy, to będziesz przyciągał te, które chcą tylko twoich pieniędzy. Odkrywasz, że im większa kariera, tym większa samotność, więc uczysz się wybierać miedzy mieć czy być. Czasem zmieniasz swoje życie, choć już masz 32 lata, czasem masz 25 i wierzysz, że warto iść obraną ścieżką kariery do końca. Nie wiesz co przyniesie jutro, ale wiesz, że sobie poradzisz.

Wiążesz się. Czasem od tej, której nie kochasz, słyszysz że ona nie może bez ciebie żyć, czasem od tej, którą kochasz słyszysz, że to chyba nie to. Wiążesz się na chwilę, na pare lat, na całe życie. Odkrywasz, ze od tego ile związek trwa, cenniejsze jest to jaki jest. Że w kłótni najważniejsze jest to jak się kłócicie, a w łóżku najważniejsze jest to czy umiecie siebie słuchać. Wiążesz się z kobietami nieidealnymi, ale potrafiącymi z braku tej idealności żartować. Już wiesz, że najbardziej pociąga cię w nich asertywność i to, że nie zamiatają problemów pod dywan. Uczysz się, że we dwoje czasem trzeba się zatrzymać, posłuchać, porżnąć i pobyć razem, nawet jeśli klient, którego olałeś by mieć na to czas będzie niezadowolony.

Bierzesz głęboki oddech.

Żyjesz.

zdjęcie z tej strony

wtorek, 27 sierpnia 2013

5 typów facetów, którzy nigdy nie podniecą kobiety

fotka stąd
O niepodniecaniu kobiet wiem wszystko, żeby coś zmieniło się w moim, pełnym samotnej miłości życiu, zostałem blogerem. Teraz się okazało, że to jeszcze gorzej nawet. Nic to, zostanę może księdzem, bedę miał branie na bita śmietanę.

A tymczasem moja prywatna lista bogów mokroczynienia, idoli samotnych masturbatorów i koszmarów producentów szamponów. 5 typów facetów, na widok których kobiety zawsze krzyczą w niewłaściwy sposób, if you know what i mean.

1. Samotnik. Samotnik robi wszystko sam, gównie seks sam uprawia. Nie wychodzi z domu po nic innego niż bułę i gry do grania na kompie. Jego umiejętności socjalne kończą się na odbeknięciu, gdy ktoś mu mówi dzień dobry. Co prawda ma 300 znajomych na fejsie, tyle tylko, że konto ma jako cycata blondynka. Gdy kobieta wyczuje samotnika, ze strachu, że ten się na niej uwiesi, wysycha w 28 mikrosekund i dostaje waginozatrzasku.

Nie wiem czy zauważyliście, ale mistrzowie uwodzenia, gdy poznają nową kobietę, zawsze dają jej znać, że tylko chwilę pogadają i wracają do swoich znajomych, czy innych zajęć. Nie bez powodu.

2. Oszust uczuciowy. Gościa często można spotkać w klubach, pełnych małolat z małych miejscowości. Udaje, że chodzi mu o coś więcej niż seks, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich oczekiwań. Zdaje sobie tez sprawę z tego, ze dla kobiet gra w uwodzenia polega na zdobyciu uczuć faceta, więc daje im fałszywe poczucie dostępności. Chyba zrobię specjalne szkolenia z tego jak takiego rozpoznać. Bo da się.

Prawdziwi mistrzowie uwodzenia nigdy nie kłamią. Gdy widzą, że kobieta się zakochuje, jest typem romantyczki, albo sobie odpuszczają, albo stawiają sprawę jasno. Przed seksem.

3.Nudziarz. Nie ma gorszej zbrodni w relacjach męsko damskich niż zanudzenie kobiety. Nie, nie oznacza to, że cały czas musisz być 20 kroków do przodu. Ale ona nie jest twoim kolega, oglądanie po raz 20sty Gwiezdnych Wojen raczej nie sprawi, że będziesz miał boginię seksu. Rozmowa o twoich problemach gastrycznych też nie zadziała. Tak, ona bedzie ci powtarzała, że ceni w tobie stabilizację. Ale zawsze, w głębi duszy, będzie szukała emocjonujących przeżyć. Zorganizuj je choć raz na jakiś czas. Nie badź zawsze dostępny, miej swoje życie. Acha, robienie niespodzianki nie polega na wygadaniu się z niej przed terminem.

Dobry uwodziciel wie, że to ciekawość sprawia, że kobiety się zbliżają do facetów. Nawet najbiedniejszy, najbrzydszy facet zainteresuje kobietę seksualnie, jeśli będzie miał coś ciekawego do powiedzenia. Jestem tego żywym przykładem.

4. Mamisynek. Mamisynek tłumaczy swoją zależność faktem, że kobiety lubią jak facet ma sobie trochę dzieciaka. Na hasło ' koniec więzi emocjonalnej z mamusią' reaguje wielkim WTF i 'babskie gadanie'. Z reguły winą za brak podniecenia u kobiety obarcza samą partnerkę. No wszystkie są oziębłe przecież. Mama tak mu mówiła. Na 40ste urodziny mu to wyjaśniła.

Stara jak świat zasada uwodzicieli mówi, że kobiety nie można zmienić. Można tylko pracować nad soba, żeby poprawić relacje. W ramach tej pracy: matki swej w swój podryw i związek nie wciągaj, aż do dnia ślubu. To wy jesteście parą i, ewentualnie, rodziną.

5. Plotkarz. A słyszałaś, że siostra wujka matki Alinki z moje pracy przespała z Apostrofem ? Taki facet na dzień dobry budzi stuprocentowe zaufanie kobiety. Jako jej koleżanka. Wiecie dlaczego kobiety nie sypiają z koleżankami, nawet tymi goracymi ? Bo boją się, że w akcie zazdorości tamte wszystko ujawnią. Meżczyzną być znaczy umieć trzymać język za zębami. Po to służymy kobicie, żeby jej tajemnice były u nas bezpieczne, nawet po rozejściu się. Plotki i tak powstaną, ale ty nie masz mieć z tym nic wspólnego.

Uwodziciele nigdy nie chwalą się zdobyczami, ani nie komentują publicznie pożycia innych. Nie muszą. To, że mają wzięcie, po prostu widać. A tajemnice są fajne.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Opisz swój urlop i wyjedź za darmo na weekend do Gdańska Sobieszewa

Zachód w Sobieszewie
Morza szum, ptaków śpiew, półnagie blogerki biegające po plaży i krzyczące 'on ma większego Klouta'. Takie nieziemskie widoki czekają na was, Czytacze Jansona, na wyspie Sobieszewo, która to gościła niedawno zlot czarownic internetu, zwany kolonią blogerów. Mnie tam nie bedzie, bo nie chce więcej dzieci straszyć.

A tak bardziej serio - naprawde fajne miejsce, żeby się wyciszyć trochę.

Konkurs jest prosty i fajny. Trzeba napisać na gra.jansona@gmail.com co byście robili w Sobieszewie. Im bardziej kreatywna i odjechana opowieść, tym wyżej punktowana. Nagrodą jest dwudniowy pobyt dla dwóch osób (razem z posiłkami, termin dowolny, ale raczej do końca roku) w Centrum Konferencyjno-Noclegowym "Alma". Alma jest bardzo hojnym sponsorem blogerskiej braci. Z pośród nadesłanych maili wybiorę trzy, które polecą do Morskiej Ferajny. Tam wybiorą zwycięzcę.


Opowieści dziwnej treści można słać do 07.09.2013
Prosze o podawanie danych kontaktowych w mailach



Partnerami Kolonii Blogerów i Konkursu są:

studiumprzypadku.com i BlogoStrefa.com, Tesco, Ziaja, Puffinsy, Żywiec, Organique, Dinner Club, Czarna Owieca i Trójmiejskie Blogi!

#morskaferajna #ilovegdn #gdansk

Cmok w krok!

sobota, 24 sierpnia 2013

Wakacyjna miłość na koloniach

Znajomość zaczyna się niewinnie. Poprosiła cię, żebyś coś dla niej napisał, stworzył, wysłał. Lubi słowa, więc od razu cię interesuje. W tym niekończącym się ciągu pracy, w którym tkwisz, przyjemnie jest pomyśleć, że przeczyta, zobaczy, zastanowi się. Że jej się chce.Lubisz wysyłać listy, to jest fajniejsze niż wieczne e-maile.

Oferuje ci dużo, kilka dni z nią na plaży w cudownym mieście Gdańsku. Wśród znajomych. Ludzi o podobnym sposobie myślenia, podobnej wrażliwości na świat. Wśród już trochę swoich. Myśl o tych kilku dniach odbiera ci dech w piersiach na długo przed terminem spotkania. Bo wiesz, że z nią będziesz mógł po prostu być. Nic nie musieć.

Gdy się wreszcie spotykacie zaskakuje cię swoją elastycznością. Wie, kiedy zabrać na imprezę, kiedy na wycieczkę, kiedy podać piwo, a kiedy dać się wyspać. Nie zmusza cię do niczego, tylko proponuje. Spędzacie kilka dni na plaży w mega klimatycznym Sobieszewie, kilka nocy wśród ludzi pełnych radości zycia i pasji. Patrzysz na swoje dni sprzed spotkania i widzisz, że właśnie teraz jesteś w raju. Z nią.

Wiesz, że to tylko wakacyjna przygoda, ale masz tez cichą nadzieję, że to nie zupełny koniec. Że znowu się spotkacie i pogadacie swobodnie o kształcie chmurek nad morzem i wielkości Klouta kogoś tam. Że znowu się wypuścicie w nocy na plażę, a wieczorem zrobicie wspólnie kolację. Wciąż, nie musząc nic. Po prostu będąc. Dzięki niej odkrywasz na nowo, że jednak jest życie na tej planecie. I bursztyny.

Jeżeli kiedyś spotkacie się przypadkiem na ulicy, uśmiechniecie się do siebie, wiedzac o czymś, o czym ludzie w okół wiedzieć nie będą. Wiedząc, że można, że warto i że jeszcze trochę. Że świat może sobie lecieć bez opamiętania, a i tak ludzie są najważniejsi. Że zabawa, że wolność, że śmiech.

I wiem już, że nigdy o niej nie zapomnę.

O mojej Morskiej Ferajnie.
__________________________________

Morska Ferajna to grupa fantastycznych ludzi ( Bartek, Tomek, Ilona, Ewa) którzy udowodnili, ze talentem, wesołością i ciężką praca można zrobić coś fajnego. Ludzi, którym się chce, którzy zorganizowali zjazd blogerów w Gdańsku, załatwili sponsorów (Tesco, Ziaję, Puffinsy, Żywiec i Organique) i do tego zrobili konkurs dla Czytaczy Jansona. O konkursie w następnej notce, będzie w nim można wygrać weekend dla dwojga w ośrodku Alma na wyspie Sobieszewskiej.

Dzięki Wam za wszystko.

Specjalne podziękowania dla Miasta Gdańsk za bycie fajnym miastem, Szatana za bycie Szatanem i dla Idy za bycie Trawą na żywo.

Dokumentacja zdjęciowa:

<3


Woding

Plazing

Janson, koledzy i harem

Gdy nie ma dzieci...
Szczęśliwa blogerka
O jeżu, jak mi źle i niedobrze

Szaleństwo



piątek, 23 sierpnia 2013

Coś za coś

Bastian i Dzierżka

- To było najdziwniejsze spotkanie mojego życia. Tkwiłam w nieszczesliwym, zimnym związku, aż spotkałam niesamowita parę. Ci ludzie nie pędzili za niczym, wyglądali jakby byli najważniejsi dla siebie na całym świecie, wiesz, mówię o takiej jakiejś autentycznej czułości. W ogóle nie wiedziałem, że można być dla siebie czułym po 30 latach bycia razem. Oni byli, a ja byłam bardzo samotna. Mój facet mnie już nie dotykał, nie szukał moich ust, zresztą ja nie pomagałam. Do tego stopnia byłam samotna, że nie do końca wiedząc co robię, chodziłam ich podglądać. Mieszkali w domu z oknami nisko, wtedy jeszcze nie było tej mody na grodzenie wszystkiego i wszędzie. Chciałam nasycić się tych ich ciepłem. Któregoś razu w krzaku obok mojego spotkałam Bastiana. Szukał tego samego. Zaczęliśmy rozmawiać i już byliśmy jakby mniej samotni. Od tego czasu spotykamy się w tych krzakach parę razy w roku, jak jest zimno to idziemy do hotelu. Dajemy sobie dotyk. Słuchamy się nawzajem. A potem żyję dalej, wspominając jego niesamowity zapach. Gdybym miała powiedzieć, co sobie dajemy, powiedziałabym właśnie, że chodzi o zapach.

Dzierżka wygląda jak Abigail z Wiedźmina, ma w sobie jakąś nutę magi, która mnie do niej przyciągnęła. Mój lot do Bukaresztu się spóźniał, ona miała jeszcze dwie godziny do końca zmiany, nie wiem nawet kiedy rozmowa zeszła na związki. Gdy mówiła o facecie z krzaków jej twarz zyskiwała ten niesamowity blask ludzi zakochanych. Wsiadałem do samolotu z uśmiechem.
______________________________________________________________

Wilga i Długosz

- Od pierwszej chwili, gdy te 20 lat temu weszła do mojego gabinetu i mi wygarnęła, że popełniam przestępstwo i jeśli dokończę tę transakcję to ona odejdzie, wiedziałem dwie rzeczy. Będzie miłością mojego życia i nigdy nie będę mógł jej okłamać, bo ją stracę. Pracowaliśmy wtedy w Ministerstwie, byłem zastępcą głównego księgowego i jeśli bym zrobił to, o co mnie proszą, w ciągu paru lat został bym głównym, Wilga była moją sekretarką z przydziału. Pracowaliśmy razem tylko rok, ale od początku robiliśmy sobie drobne uprzejmości. Posłuchałem jej wtedy, pół roku później byliśmy zaręczeni. Dziś widzę, że tylko dzięki niej nie wchodziłem w układy i mam nieposzlakowaną opinię. Co mi ta opinia daje? Wszyscy mi ufają. Po odejściu z Ministerstwa było ciężko. Ale tylko dzięki temu doszedłem do Brukseli. Przez dwadzieścia lat jej nie okłamałem, choć parę razy bardzo mnie kusiło. Przez dwadzieścia lat nie byłem wstanie oderwać swojego wzroku od niej. Była moim sumieniem i moją inspiracją. Wszędzie gdzie się przenosiłem, brałem ją ze sobą.

Długosz nie wyglądał na człowieka, który ma władzę nad pieniędzmi wielkiej instytucji i podejrzewam, że właśnie dlatego ją miał. Niewidoczny, nierzucający się w oczy, powolny i systematyczny. Spotkaliśmy się w barze w Amsterdamie, gdzie zapijał swój smutek. Tydzień wcześniej pochował Wilgę. Postawiłem mu kolejnego Jacka. _______________________________________________________________

Hildegarda i Ksenofont

- Przy nim nigdy nie zaznałam nudy. Zdobył mnie w czasach, gdy oświadczano mi się trzy razy w roku. Wszystko to byli przyzwoici faceci, z potencjałem. Kurewsko nudni. Ksenofont nie był przyzwoity. Był brutalnie szczery, gotów na wiele by osiągnąć swój cel, błyskotliwie inteligenty i amoralny. zdawał sobie sprawę z istnienia dobra i zła, po prostu nie pozwalał by ta wiedza przeszkadzała mu w karierze. Zgodziłam się być z nim w tym wszystkim, bo z nim zawsze jest co robić. Zawsze są wyzwania, coś do osiągnięcia, czy to wygranie wielkiego przetargu, czy to uwiedzenie kobiety, której podobno nie da się uwieść. Już trzy razy kobiety próbowały go szantażować ujawnieniem prawdy o romansie mnie, nie wiedząc, że często pomagałam we wszystkim. Co on mi daje? Czuję, ze jestem jedyną kobietą na świecie, która go zna. I on mnie widzi taką jaką jestem. Bez złudzeń. Życie to walka i dobrze mieć kogoś na 100% cię znającego. Ja go nigdy nie zdradziłam z dzieckiem, on mnie nigdy nie zdradził z pracą. Czego chcieć więcej?

Drobna brunetka, jedna z niewielu kobiet, którym pasują krótkie włosy, w stroju idealnie łącząca klasę ze skromnością, popijała czerwone wino małymi łyczkami i ściągała męskie zainteresowanie z częstotliwością kobiety o 20 lat młodszej. Byliśmy w barze na szczycie jakiegoś biura i przysiadła się do mnie tylko dlatego, ze byłem jedynym nie gapiącym się. Wiedziała, że nie będę nudny, a ja wiedziałem, jakie wino zamówić.
foto: Makbet.pl


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...